-Masz konia-Beart ang - serce-Znowu
organizacja obozów zimowych |Firma remontowo budowlana |sale szkoleniowe nad morzem
„—Masz konia
Beart (ang.) — serce.
Znowu zaprzeczający gest.
— Do Czarnych Gór na piechotą A może zostajesz w Cheyenne
— Nie po to tu przyjechałem.
— Więc co zamierzasz
Już chciał burknąć, że nie przywykł do odpowiadania na tyle pytań naraz, ale się powstrzymał.
— Czekam, aż mnie pan zaprosi do swego wozu, panie Heart. Droga daleka i będzie pan miał sporo czasu dowiedzieć się, kim jestem, a ja nie mam nic do ukrywania.
Stary pogładził siwą brodę, a siedzący obok niego malec roześmiał się. Wówczas rozwarły się wahadłowe drzwi saloonu, na progu ukazali się kobieta i mężczyzna. I ona, i on nieśli po dwie pękate butelki z ciemnego szkła.
— Jak tam — zagadnął starzec.
— Wzięliśmy, co było najlepszego.
— Pokaż.
Jedna z butelek powędrowała do rąk woźnicy. Obejrzał dokładnie etykietę i pokiwał głową na znak aprobaty.
— Schowaj to, Ab, schowaj dobrze, żeby się nie potłukło. Nie wcześniej jak za rok ujrzymy znowu jakikolwiek saloon, a zima tam podobno jest bardzo ostra.
Tymczasem mężczyzna nazwany imieniem Ab skierował się do tyłu wozu i uniósł plandekę, by dostać się do wnętrza. Gordon odprowadził go wzrokiem i — ku swemu zdziwieniu — dostrzegł dwa konie przywiązane do pałąka budy. Jeden z nich dźwigał na sobie siodło, drugi służył widać za luzaka, bo założono mu tylko prymitywny kantar. Ab po chwili wyskoczył“(11)
Hostele gdańsk |polanica zdrój pensjonat |Magento
„—Masz konia
Beart (ang.) — serce.
Znowu zaprzeczający gest.
— Do Czarnych Gór na piechotą A może zostajesz w Cheyenne
— Nie po to tu przyjechałem.
— Więc co zamierzasz
Już chciał burknąć, że nie przywykł do odpowiadania na tyle pytań naraz, ale się powstrzymał.
— Czekam, aż mnie pan zaprosi do swego wozu, panie Heart. Droga daleka i będzie pan miał sporo czasu dowiedzieć się, kim jestem, a ja nie mam nic do ukrywania.
Stary pogładził siwą brodę, a siedzący obok niego malec roześmiał się. Wówczas rozwarły się wahadłowe drzwi saloonu, na progu ukazali się kobieta i mężczyzna. I ona, i on nieśli po dwie pękate butelki z ciemnego szkła.
— Jak tam — zagadnął starzec.
— Wzięliśmy, co było najlepszego.
— Pokaż.
Jedna z butelek powędrowała do rąk woźnicy. Obejrzał dokładnie etykietę i pokiwał głową na znak aprobaty.
— Schowaj to, Ab, schowaj dobrze, żeby się nie potłukło. Nie wcześniej jak za rok ujrzymy znowu jakikolwiek saloon, a zima tam podobno jest bardzo ostra.
Tymczasem mężczyzna nazwany imieniem Ab skierował się do tyłu wozu i uniósł plandekę, by dostać się do wnętrza. Gordon odprowadził go wzrokiem i — ku swemu zdziwieniu — dostrzegł dwa konie przywiązane do pałąka budy. Jeden z nich dźwigał na sobie siodło, drugi służył widać za luzaka, bo założono mu tylko prymitywny kantar. Ab po chwili wyskoczył“(11)
Hostele gdańsk |polanica zdrój pensjonat |Magento