Dokładnie w tydzień później
kosiarki elektryczne |agencje reklamowe Warszawa |Modne fryzury
„Dokładnie w tydzień później nastąpił tego dalszy ciąg. Była zatem niedziela i zbliżała się już północ. Mecenas wstąpił był do restauracji Wróbla na Mazowieckiej, by coś przegryźć.
Obecnie ulica Mazowiecka wygląda niestety po trochu jak więzienie; po obu stronach ulicy same zakratowane okna; smętna ulica, co po Powstaniu nie zdołała zmartwychwstać... Natomiast w opisywanej dobie był to jeden z newralgicznych punktów Warszawy. Wystarczyło go z lekka połechtać piórkiem czy piórem Wattermana, aby skurcz śmiechu przeszedł po ciele całej stolicy. Tam i nazad chodzili po niej najdowcipniejsi ludzie kraju, napęczniali swoimi i cudzymi witzami, wytrząsający z rękawów kawały — tak na użytek własny, jak i na sprzedaż, i to za grube pieniądze. Mieściły się na niej nader przyzwoite pokoje umeblowane lub kawalerki, księgarnia Mortkowiczów, ogródek Phillipsa, „Ziemiańska" — o której już była mowa — oraz właśnie restauracja Wróbla, swojska a podejrzana knajpa, mająca na piętrze salę dansingową (w cudzysłowiu) oraz kilka intymnych pomieszczeń, umeblowanych w ten sposób, że na centralnym miejscu stał zawsze tapczan lub szeroka kanapa.
Owej niedzieli mecenas Grossenberg tam zabrnął wracając z Teatru Małego, którego scenka znajdowała się w gmachu Filharmonii. My, starsze pokolenie, pamiętamy że pomiędzy godziną jedenastą a północą drzwi barów i restauracyj warszawskich nieustannie się odmykały pod naporem potoku panów w ciemnych paltach i z białymi szalikami oraz wydekoltowanych pań w srebrnych lisach. Bowiem każde przedstawienie lub koncert jakby pobudzał w nich soki trawienne, które należało zaspokoić co prędzej, i to koniecznie w wypchanym i modnym lokalu. Wrażliwość estetyczna rzekłbyś wyrastała z tych samych korzeni, co i łakomstwo; piękno i kuchnia być może ze sobą sąsiadują.“(5)
perfumeria |Działki Warszawa |Multilotek
„Dokładnie w tydzień później nastąpił tego dalszy ciąg. Była zatem niedziela i zbliżała się już północ. Mecenas wstąpił był do restauracji Wróbla na Mazowieckiej, by coś przegryźć.
Obecnie ulica Mazowiecka wygląda niestety po trochu jak więzienie; po obu stronach ulicy same zakratowane okna; smętna ulica, co po Powstaniu nie zdołała zmartwychwstać... Natomiast w opisywanej dobie był to jeden z newralgicznych punktów Warszawy. Wystarczyło go z lekka połechtać piórkiem czy piórem Wattermana, aby skurcz śmiechu przeszedł po ciele całej stolicy. Tam i nazad chodzili po niej najdowcipniejsi ludzie kraju, napęczniali swoimi i cudzymi witzami, wytrząsający z rękawów kawały — tak na użytek własny, jak i na sprzedaż, i to za grube pieniądze. Mieściły się na niej nader przyzwoite pokoje umeblowane lub kawalerki, księgarnia Mortkowiczów, ogródek Phillipsa, „Ziemiańska" — o której już była mowa — oraz właśnie restauracja Wróbla, swojska a podejrzana knajpa, mająca na piętrze salę dansingową (w cudzysłowiu) oraz kilka intymnych pomieszczeń, umeblowanych w ten sposób, że na centralnym miejscu stał zawsze tapczan lub szeroka kanapa.
Owej niedzieli mecenas Grossenberg tam zabrnął wracając z Teatru Małego, którego scenka znajdowała się w gmachu Filharmonii. My, starsze pokolenie, pamiętamy że pomiędzy godziną jedenastą a północą drzwi barów i restauracyj warszawskich nieustannie się odmykały pod naporem potoku panów w ciemnych paltach i z białymi szalikami oraz wydekoltowanych pań w srebrnych lisach. Bowiem każde przedstawienie lub koncert jakby pobudzał w nich soki trawienne, które należało zaspokoić co prędzej, i to koniecznie w wypchanym i modnym lokalu. Wrażliwość estetyczna rzekłbyś wyrastała z tych samych korzeni, co i łakomstwo; piękno i kuchnia być może ze sobą sąsiadują.“(5)
<<<< Ofiarą padł również
| odwracalność bądź nieodwracalność >>>>
perfumeria |Działki Warszawa |Multilotek